1,3 promila. Za kierownicą tracisz prawo jazdy. A lekarz przy łóżku pacjenta?

Wyobraźmy sobie kierowcę autobusu. Zawodowca. Człowieka, który każdego dnia wozi kilkadziesiąt osób do pracy, szkoły, domu.
Policja zatrzymuje go podczas kursu. Alkomat pokazuje 1,3 promila alkoholu.
Co dzieje się dalej?
A co w takiej sytuacji robi lekarz?
Czy ktoś mówi: „Spokojnie, przecież nikogo nie potrącił”?
Może racodawca tłumaczy mieszkańcom: „Mamy braki kadrowe, trudno dziś znaleźć kierowców, ktoś przecież musi prowadzić autobus”?
Czy po kilku miesiącach ten sam człowiek siada za kierownicą w sąsiednim mieście, bo tam akurat był wakat?

Raczej nie.

Przy 1,3 promila kierowca nie ma problemu wizerunkowego. Ma problem karny. Prowadzenie samochodu w takim stanie jest przestępstwem. W przypadku skazania sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej trzy lata. Dla zawodowego kierowcy oznacza to w praktyce utratę możliwości wykonywania swojego zawodu. Przepisy prawa pracy przewidują też możliwość rozwiązania umowy bez wypowiedzenia m.in. w przypadku ciężkiego naruszenia obowiązków albo zawinionej utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy.
I właściwie nikt nie uznałby tego za przesadę.
Bo kierowca odpowiada za ludzi.
A lekarz?
Tu zaczyna się historia, która powinna nas wszystkich zmusić do zadania bardzo niewygodnego pytania.

Pamiętacie, za co przenosi się księży pomiędzy parafiami? To teraz zauważcie mechanizm wśród lekarzy!

22 pacjentów i 1,3 promila

W styczniu 2025 roku chirurg pełniący dyżur na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Świdnicy miał — według opisywanej sprawy — 1,3 promila alkoholu.

Podczas dyżuru miał przyjąć 22 pacjentów.

Dwadzieścia dwie osoby.

Dwadzieścia dwie historie choroby.

Dwadzieścia dwa momenty, w których ktoś mógł potrzebować właściwej diagnozy, prawidłowej decyzji, odpowiednio dobranego leczenia.

SOR nie jest przecież miejscem, w którym człowiek przychodzi porozmawiać o wynikach badań przy kawie.

To miejsce, gdzie czasami kilka minut decyduje o zdrowiu albo życiu.

Po ujawnieniu sprawy lekarz przestał pracować w świdnickim szpitalu. Prokuratura badała, czy doszło do narażenia pacjentów na niebezpieczeństwo. Ostatecznie postępowanie zostało umorzone, a sprawa trafiła również do samorządu lekarskiego.

I na tym można byłoby historię zakończyć.

Gdyby nie jeden szczegół.

Lekarz znalazł zatrudnienie w innej placówce.

„Trzeba wypełnić wakaty”

I właśnie tutaj pojawia się argument, który jest jednocześnie najbardziej zrozumiały i najbardziej przerażający.
Brakuje lekarzy.
Są wakaty.
Pacjenci czekają.
Ktoś musi pracować.
To wszystko prawda.
Tylko spróbujmy ten sam argument zastosować do naszego kierowcy autobusu.
Firma transportowa mówi:
„Tak, miał 1,3 promila. Ale przecież mamy braki kadrowe”.
Brzmi absurdalnie?
Oczywiście.
Wyobraźmy sobie pilota samolotu.
Kontrola przed lotem wykazuje 1,3 promila.
Czy linia lotnicza tłumaczy pasażerom:
„Rozumiemy państwa obawy, ale brakuje nam pilotów”?
Albo maszynistę pociągu.
No chyba, że człowieka sterującego ciężką maszyną w fabryce.
W każdym z tych zawodów powiedzielibyśmy jedno:
są profesje, w których odpowiedzialność za drugiego człowieka musi oznaczać również wyjątkowo wysokie wymagania wobec osoby wykonującej tę pracę.
I właśnie dlatego trudno zrozumieć, dlaczego podobna intuicja miałaby przestać obowiązywać przy drzwiach szpitala.

A GDYBY TA SPRAWA DOTYCZYŁA CIĘ, JAK BY

ZACHOWAŁ SIĘ TWÓJ PRACODAWCA?

Kierowca ma prawo jazdy. Lekarz ma zaufanie.

Jest jednak zasadnicza różnica.
Kierowcy można zabrać prawo jazdy.
To konkretne uprawnienie. Dokument. Zakaz.
Lekarz posiada coś jeszcze ważniejszego.

Zaufanie.

Pacjent wchodzący na SOR nie sprawdza lekarza alkomatem.
Nie pyta o jego stan psychofizyczny.
Nie prosi o przedstawienie wyników kontroli trzeźwości.
Oddaje się w jego ręce.
Czasami dosłownie.
Zakłada, że człowiek stojący po drugiej stronie biurka jest zdolny do podejmowania decyzji dotyczących jego zdrowia.
To jeden z najbardziej jednostronnych kredytów zaufania, jakie istnieją w społeczeństwie.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie:
„Czy lekarz wyrządził komuś krzywdę?”.
Powinno brzmieć również:

czy osoba mająca 1,3 promila powinna w tym momencie podejmować decyzje dotyczące zdrowia pacjentów?

Bo gdybyśmy przyjęli zasadę, że problem istnieje dopiero wtedy, gdy wydarzy się tragedia, musielibyśmy zastosować ją również wobec pijanych kierowców.
„Jechał pijany, ale nikogo nie zabił”.
Czy to wystarcza?
Nie.
I bardzo dobrze, że nie wystarcza.

Brak lekarzy nie może być immunitetem

Oczywiście system ochrony zdrowia ma ogromny problem kadrowy.
Szpitale walczą o specjalistów.
Małe miasta mają szczególnie trudną sytuację.
Samorządowe przychodnie często miesiącami szukają lekarzy.
Tylko że niedobór pracowników nie może prowadzić do obniżenia standardów bezpieczeństwa.
Bo jeśli zaakceptujemy takie rozumowanie, za chwilę okaże się, że wszystko można usprawiedliwić brakami kadrowymi.
Zmęczonego lekarza po kilkudziesięciu godzinach pracy.
Lekarza pod wpływem alkoholu.
Kierowcę bez odpowiednich uprawnień.
Pilota, który nie powinien wejść do kokpitu.
Zawsze znajdzie się przecież jakiś wakat.
Tylko pacjent nie jest wakatem.
Pacjent jest człowiekiem.

Najbardziej niepokojące pytanie

W całej tej historii najbardziej interesujące nie jest nawet to, co zrobił jeden lekarz.
Znacznie ważniejsze jest pytanie o system.

Gdzie przebiega granica?

Ile musi się wydarzyć, żebyśmy powiedzieli: tego człowieka nie można teraz dopuścić do pracy, nawet jeżeli bardzo go potrzebujemy?
Bo jeśli zawodowy kierowca zostanie zatrzymany z 1,3 promila, państwo mówi mu wprost:
Nie możesz prowadzić.
Nie dlatego, że już kogoś zabiłeś.
Dlatego, że stworzyłeś niedopuszczalne zagrożenie.
W ochronie zdrowia powinniśmy wymagać co najmniej równie poważnego podejścia.
Nie chodzi o publiczny lincz.
Tu nawet nie chodzi o przekreślenie człowieka na całe życie.
Nie chodzi nawet o to, by udawać sąd i wydawać wyrok na podstawie artykułu prasowego.
Chodzi o coś znacznie prostszego.
O konsekwencję.
Skoro wymagamy bezwzględnej trzeźwości od człowieka prowadzącego autobus z trzydziestoma pasażerami, trudno zaakceptować niższy standard wobec człowieka, który podczas jednego dyżuru podejmuje decyzje dotyczące zdrowia dwudziestu dwóch pacjentów.
Bo kierowca trzyma w rękach kierownicę.

Lekarz czasami trzyma w rękach ludzkie życie.

I właśnie dlatego „brakuje ludzi” nigdy nie powinno być odpowiedzią na pytanie o bezpieczeństwo.

  • Polska ma jeden z największych RZĄDÓW w całym G20.

    Polska na dorobku, rząd na bogato W Polsce obywatel powinien być oszczędny, przedsiębiorca wydajny, a pracownik elastyczny. Władza najwyraźniej najbardziej ceni tę ostatnią cechę. Zwłaszcza kiedy trzeba elastycznie zmieścić przy rządowym stole jeszcze jedną osobę. Nie jesteśmy państwem wielkości Indii. Nie mamy tylu mieszkańców co Japonia, Niemcy, Francja czy Włochy. A jednak pod względem liczby…

  • Trump i jego USA niczym Kaczyński, tuż przed wyborami chce zmienić okręgi wyborcze!!!

    Kiedy władza zaczyna poprawiać zasady wyborów. Wtedy w USA Trump ma problemy! W demokracji można zmieniać podatki, ministrów, programy społeczne, granice administracyjne, a nawet konstytucję, jeśli ma się do tego odpowiednią większość. Jest jednak jedna dziedzina, przy której każdej władzy powinna zapalać się czerwona lampka: reguły wyborów. Czyżby USA za czasów Trumpa całkowicie chciało się…

  • Wulkan dyktuje rozkład. Indonezja oraz Bali między chmurą popiołu, a odwołanym lotem!

    Czy Bali w tej sytuacji jest bezpieczne? Siedem zamkniętych lotnisk, około 2,3 tysiąca zakłóconych lotów i ponad 270 tysięcy pasażerów dotkniętych utrudnieniami od 5 września. Tak wygląda najnowszy bilans indonezyjskiego Ministerstwa Transportu. Erupcja Anak Krakatau zmieniła podróże po archipelagu w oczekiwanie na kolejne komunikaty. Bali przyjmuje samoloty, ale otwarte lotnisko nie gwarantuje, że zaplanowany lot…

  • Zondacrypto: miliardy w tle, kolejne zatrzymania i pytanie, na które wciąż nie znamy odpowiedzi

    Czy ta afera doprowadzi śledczych do Nawrockiego? Jeszcze kilka miesięcy temu sprawa Zondacrypto mogła wyglądać jak kolejny kryzys giełdy kryptowalutowej: problemy z wypłatami, niezadowoleni klienci, spory o pieniądze. Dziś ten obraz jest zdecydowanie bardziej ponury. Mamy tysiące zawiadomień, postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Krajową, działania Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, upadłość operatora giełdy, serię zatrzymań, wątek majątku…

  • Dlaczego Rosja zaczyna prosić o rozejm?

    Wysłannicy Trumpa w misji pomiędzy Moskwą a Kijowem. Przez kilka lat Kreml próbował przekonać świat, że czas pracuje na korzyść Rosji. Że rosyjska gospodarka wytrzyma sankcje, przemysł wojenny będzie produkował bez końca, armia będzie miała kolejnych żołnierzy, a Zachód wcześniej czy później zmęczy się Ukrainą. Dziś ten obraz wygląda znacznie mniej przekonująco. Rosja nadal jest…

  • PiS kontra Morawiecki. Czy wojna na prawicy ma drugie dno?

    Wojna na prawicy ma drugie dno? Cień raportu o Nawrockim wraca nad PiS Konflikt PiS i Mateusza Morawieckiego coraz mniej przypomina zwykły spór personalny. Oficjalnie chodzi o wpływy, stanowiska i przyszłość prawej strony sceny politycznej. W praktyce stawką może być znacznie więcej: kontrola nad polityczną narracją, lojalnością dawnych współpracowników i wiedzą o kulisach najważniejszych decyzji…

Oryginalny tekst będący podstawą napisanego felietonu, najdziesz TUTAJ:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj