Polska ma jeden z największych RZĄDÓW w całym G20.

1
108

Polska na dorobku, rząd na bogato

W Polsce obywatel powinien być oszczędny, przedsiębiorca wydajny, a pracownik elastyczny. Władza najwyraźniej najbardziej ceni tę ostatnią cechę. Zwłaszcza kiedy trzeba elastycznie zmieścić przy rządowym stole jeszcze jedną osobę.

Nie jesteśmy państwem wielkości Indii. Nie mamy tylu mieszkańców co Japonia, Niemcy, Francja czy Włochy. A jednak pod względem liczby osób w szeroko rozumianym kierownictwie rządu potrafimy wystawić ekipę większą od kilku znacznie ludniejszych państw.

W przygotowanym zestawieniu dla Polski naliczyliśmy 108 osób: premiera, 20 ministrów, 78 wiceministrów w resortach oraz dziewięciu sekretarzy i podsekretarzy stanu w Kancelarii Premiera. Sama Rada Ministrów to 21 osób. Dopiero po doliczeniu niższego szczebla widać rzeczywiste rozmiary politycznego kierownictwa. Podstawą zliczenia były imienne wykazy ministerstw i KPRM. Skład Rady Ministrów, kierownictwo KPRM. a miało być TANIEJ?

Dla porównania: we Włoszech premier, ministrowie, wiceministrowie i podsekretarze dają 65 osób. W Indiach premier wraz z ministrami obu szczebli — 71. Francuski premier, ministrowie i ministrowie delegowani — 36. To różne ustroje, więc stanowiska nie odpowiadają sobie idealnie. Polska ma jednak jedną z najliczniejszych ekip wśród państw, dla których w tym porównaniu udało się ustalić pełne sumy. Skład rządu Włoch, wykaz indyjski, skład rządu Francji.

Chciałbym więc wiedzieć, jaką nadzwyczajną sprawność kupujemy za tę liczbę stanowisk.

Oczekiwałbym, że przy tak rozbudowanym kierownictwie odpowiedzialność będzie precyzyjnie przypisana, decyzje będą zapadały szybko, a obywatel bez trudu ustali, kto odpowiada za konkretną sprawę. Rząd powinien umieć pokazać te korzyści. Każde dodatkowe stanowisko wymaga uzasadnienia, które wytrzyma coś więcej niż negocjacje między koalicjantami.

Bali Indonezja

Koalicyjna równowaga może być politycznie potrzebna. Podatnik ma jednak prawo odmówić uznania jej za wystarczający rezultat pracy państwa.

Od rządu Donalda Tuska oczekuję prostego rozliczenia: jakie zadania wykonuje każda z tych osób, jakie decyzje podjęła i jakie wymierne efekty przyniosła jej praca. Chcę również wiedzieć, które kompetencje się nakładają i które stanowiska można połączyć. Odpowiedź powinna być dostępna równie łatwo jak zdjęcia z nominacji.

W przedsiębiorstwie dodatkowy szczebel zarządzania trzeba utrzymać z przychodów. Jeżeli zwiększa koszty, właściciel musi wykazać, że poprawia działanie firmy. Państwo również powinno przeprowadzać taki rachunek. Tymczasem podatnik nie może po prostu zrezygnować z usługi, kiedy uzna, że cena jest za wysoka.

Płaci dalej.

Właśnie dlatego standard gospodarności w administracji powinien być szczególnie wymagający. Publiczny pieniądz ma właściciela: człowieka, który wcześniej na niego pracował.

Koszt kierownictwa obejmuje wynagrodzenia i zaplecze organizacyjne. Ale rozbudowana struktura może generować także koszty trudniejsze do pokazania na pasku płacowym: dodatkowe uzgodnienia, rozmytą odpowiedzialność i czas poświęcony na koordynowanie kolejnych koordynatorów. Im bardziej skomplikowany schemat organizacyjny, tym staranniej trzeba sprawdzać, czy pomaga podejmować decyzje.

NAWET INDIE MAJĄ MNIEJSZY RZĄD NIŻ POLSKA?

Na takie pytania jest dziś szczególnie dobry moment. Według kwietniowej notyfikacji przekazanej Eurostatowi deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych w Polsce wyniósł w 2025 roku około 284 miliardów złotych, a wydatki odsetkowe około 98 miliardów złotych. To dane o finansach całego sektora publicznego. Pokazują skalę rachunku, z którym państwo musi się mierzyć. Notyfikacja fiskalna Polski, kwiecień 2026.

Oszczędności na kilkudziesięciu stanowiskach byłyby niewielkie wobec tych kwot. Ich redukcja sama nie naprawiłaby budżetu. Mogłaby jednak pokazać coś bardzo potrzebnego: że władza potrafi zastosować do siebie dyscyplinę, której oczekuje od społeczeństwa.

Bo argument „to niewiele w skali budżetu” jest niezwykle wygodny. Przy dostatecznie wielkim budżecie niemal każdy pojedynczy wydatek można w ten sposób unieważnić. Milion przestaje robić wrażenie, dziesięć milionów staje się drobiazgiem, a obywatel ma poczuć się małostkowy, że w ogóle pyta.

Nie zgadzam się na taką ekonomię.

Polska gospodarka potrzebuje kapitału, inwestycji, przewidywalnych zasad i sprawnie działających instytucji. Każda publiczna złotówka powinna być oceniana również pod kątem tego, co mogłaby sfinansować gdzie indziej. Dotyczy to zarówno wielkich programów, jak i wygodnych stanowisk na szczycie administracji.

Sama gospodarka nie wyraża na ten układ zgody. Rachunek ponoszą pracownicy, przedsiębiorcy i konsumenci. Polityczne przyzwolenie powstaje wtedy, gdy my przestajemy pytać, a środowiska gospodarcze traktują rozbudowę władzy jak pogodę: można ponarzekać, ale rzekomo nic nie da się zrobić.

CZY NIE DLATEGO PIS STRACIŁ WŁADZĘ, BO BUDOWAŁ BIZANCJUM?

Da się. Można domagać się jawnych kosztów, mierzalnych rezultatów i regularnego przeglądu stanowisk. Da się wymagać od własnej partii dokładnie tego samego, czego wymagało się od poprzedników. Można przestać mylić lojalność polityczną z obowiązkiem finansowania każdej decyzji kadrowej.

Polska nadal ma ogromne potrzeby rozwojowe. Tym bardziej oczekuję, że jej rząd będzie umiał uzasadnić własne rozmiary. Liczba nazwisk w kierownictwie powinna wynikać z pracy do wykonania.

Chciałbym wreszcie zobaczyć rekonstrukcję rządu, po której podatnik dostanie krótszą listę stanowisk, prostszy podział odpowiedzialności i lepszą obsługę.

Bo za państwo płacimy wszyscy. Wygodnie powinno być przede wszystkim obywatelom.

Bali Indonezja

FELIETON POWSTAŁ NA PODSTAWIE TEGO MATERIAŁU: LINK TUTAJ

  • Alkoholowa Polska. Prezydenckie weto, krakowski eksperyment i miliardy, które tracimy na piciu

    Prezydent widzi wyborców, a nie cierpienie obywateli. Czy państwo powinno zarabiać na alkoholu, czy raczej ograniczać straty, które jego spożywanie powoduje? Kraków dostarcza argumentów do ogólnopolskiej dyskusji, a decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu podwyżki akcyzy nadaje jej dodatkowy polityczny wymiar. Prezydent powiedział „nie” podwyżce akcyzy 18 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę…

  • Nie nasz, nie wasz. Polski. Czy czas na reset Trybunału Konstytucyjnego?

    Trybunał, któremu musimy znowu zaufać Problem Polski nie polega dziś wyłącznie na tym, kto siedzi w fotelu prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Problem jest znacznie poważniejszy: część obywateli przestała wierzyć, że Trybunał stoi ponad polityczną wojną. A państwo, w którym konstytucyjny bezpiecznik sam staje się przedmiotem sporu, zaczyna mieć problem większy niż jakakolwiek partia. Najnowsza odsłona konfliktu…

  • Trzaskowski spokojny, referendum w Warszawie odwołane.

    Koniec stresu dla Warszawy. Trzaskowski może działać dalej. Warszawa nie pójdzie do referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Inicjatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej zebrali około 111 tysięcy podpisów. Potrzebowali około 132 tysięcy. Zabrakło mniej więcej 21 tysięcy. I właśnie w tym miejscu można mówić o demokracji — choć zapewne każda ze stron rozumie…

  • Nawrocki w ONZ walczy o reparacje zamiast o pokój.

    Te same tezy kolejny rok z rzędu. Po przemówieniu polskiego prezydenta w ONZ chciałbym wiedzieć, co Polska zamierza zrobić, żeby nasze dzieci za dziesięć lat żyły bezpieczniej. Jaką inicjatywę proponujemy światu i kogo potrafimy do niej przekonać. Pamięć o dawnych krzywdach nadaje tym pytaniom ciężar. Sama jednak nie przynosi odpowiedzi. Karol Nawrocki rozpoczął wystąpienie 23…

  • Polska ma jeden z największych RZĄDÓW w całym G20.

    Polska na dorobku, rząd na bogato W Polsce obywatel powinien być oszczędny, przedsiębiorca wydajny, a pracownik elastyczny. Władza najwyraźniej najbardziej ceni tę ostatnią cechę. Zwłaszcza kiedy trzeba elastycznie zmieścić przy rządowym stole jeszcze jedną osobę. Nie jesteśmy państwem wielkości Indii. Nie mamy tylu mieszkańców co Japonia, Niemcy, Francja czy Włochy. A jednak pod względem liczby…

  • Trump i jego USA niczym Kaczyński, tuż przed wyborami chce zmienić okręgi wyborcze!!!

    Kiedy władza zaczyna poprawiać zasady wyborów. Wtedy w USA Trump ma problemy! W demokracji można zmieniać podatki, ministrów, programy społeczne, granice administracyjne, a nawet konstytucję, jeśli ma się do tego odpowiednią większość. Jest jednak jedna dziedzina, przy której każdej władzy powinna zapalać się czerwona lampka: reguły wyborów. Czyżby USA za czasów Trumpa całkowicie chciało się…

Oryginalny tekst będący podstawą napisanego felietonu, najdziesz TUTAJ:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj