Te same tezy kolejny rok z rzędu.
Po przemówieniu polskiego prezydenta w ONZ chciałbym wiedzieć, co Polska zamierza zrobić, żeby nasze dzieci za dziesięć lat żyły bezpieczniej. Jaką inicjatywę proponujemy światu i kogo potrafimy do niej przekonać. Pamięć o dawnych krzywdach nadaje tym pytaniom ciężar. Sama jednak nie przynosi odpowiedzi.
Karol Nawrocki rozpoczął wystąpienie 23 września 2026 roku od II wojny światowej, niemieckiej okupacji i sowieckiej dominacji. Przekonywał, że nierozliczone zbrodnie stworzyły warunki do powrotu agresywnej polityki. To poważny argument. Moim zdaniem wymaga jednak dalszego ciągu, znacznie bardziej konkretnego niż apel o przywrócenie znaczenia prawa.

Rok wcześniej, na 80. sesji ONZ, mówił o pełnych rekompensatach także od państw, które rozpoczęły II wojnę światową. Zachowajmy tę chronologię: tegoroczny zapis nie zawiera wprost żądania reparacji od Niemiec. Nie trzeba go dopisywać, żeby zapytać o sens dyplomacji, w której rachunek historycznych krzywd staje się tak ważnym punktem odniesienia.
Polska ma prawo pamiętać.
Ma obowiązek dokumentować zbrodnie i upominać się o skrzywdzonych. Ale cierpienie naszych przodków nie zwalnia współczesnych władz z odpowiedzialności za ludzi, którzy żyją dzisiaj. Przeciwnie, powinno tę odpowiedzialność zwiększać. Każde wspomnienie o bezbronności poprzednich pokoleń powinno prowadzić do pytania o to, jak zabezpieczyć następne.


Spór z Niemcami o reparacje trzeba oceniać także według skuteczności. Jakie porozumienie ma z niego wyniknąć? Jaką drogą zamierzamy do niego dojść? Jeżeli obywatel słyszy przede wszystkim, że pieniądze mu się należą, ma prawo oczekiwać informacji, co przybliża ich uzyskanie. Powtarzane żądanie nie jest jeszcze osiągnięciem dyplomatycznym. Nawet najbardziej uzasadniona krzywda nie zamienia się automatycznie w skuteczną politykę.
A bezpieczeństwa kraju nie można uzależniać od wyniku takiego sporu. Niezależnie od tego, co uda się wynegocjować z Berlinem, trzeba przygotować ochronę ludności, zabezpieczyć infrastrukturę i umieć współpracować z partnerami. Dzieci idące do szkoły nie mogą czekać na rozstrzygnięcie rachunków sprzed kilku pokoleń, żeby państwo potraktowało ich przyszłość poważnie.
Uczciwie przyznajmy: Nawrocki mówił również o modernizacji armii, energetyce, sztucznej inteligencji i reformie ONZ. Wskazał potrzebę stabilnego finansowania misji pokojowych. Moje zastrzeżenie dotyczy poziomu konkretności najważniejszych postulatów. W sprawie reformy ONZ chciałbym usłyszeć, jaki projekt Polska wnosi, z kim go uzgadnia i co zamierza zrobić, gdy napotka opór.
KIEDY KRAJE SIĘ ZBROJĄ, NAWROCKI NAWOŁUJE DO …
Od przemówienia nie oczekuję załącznika z budżetem ani instrukcji dla każdego ministerstwa. Oczekuję jednej inicjatywy, którą po roku będzie można sprawdzić. Przedstawienia zadania, odpowiedzialności i terminu. Wtedy kolejny wyjazd do Nowego Jorku mógłby służyć rozliczeniu wykonanej pracy. Bez takiego zobowiązania łatwo wrócić na tę samą mównicę z podobnie słusznym ostrzeżeniem.
Polska mogłaby na przykład zaproponować partnerom program ochrony cywilnej infrastruktury przed sabotażem, połączony ze wspólnymi ćwiczeniami służb ratowniczych. Określić własny wkład, zaprosić zainteresowane państwa i wyznaczyć pierwszy termin. To propozycja, którą należałoby dopiero przygotować i uzgodnić. Pokazuje jednak, jak można przełożyć historyczne doświadczenie zagrożenia na pracę przynoszącą sprawdzalne rezultaty.
Podobnie trzeba myśleć o wsparciu Ukrainy. Powinniśmy zabiegać o współpracę, która pozwoli jej chronić mieszkańców i utrzymać samodzielność, a naszym społeczeństwom wyjaśniać koszty oraz cel tego wysiłku. W relacjach z Niemcami warto równolegle domagać się odpowiedzialności za historię i budować dzisiejsze bezpieczeństwo. Skuteczna dyplomacja musi umieć prowadzić trudny spór z partnerem, z którym nadal potrzebujemy współpracy.
Historia uczy także, że przygotowanie do kryzysu zaczyna się długo przed pierwszym alarmem. W szkole, która pozwala rozpoznawać propagandę. W urzędzie, który umie przekazać jasną instrukcję, i w lokalnej wspólnocie, której członkowie potrafią sobie pomóc. To mniej widowiskowe niż przemówienie o narodowej krzywdzie. Trudniej zrobić z tego efektowny fragment do internetu. Właśnie dlatego polityka potrzebuje cierpliwości do takiej pracy.
CZY POLSKA MUSI WOJOWAĆ SZABELKĄ, NAWET W ONZ?
Zbyt łatwo godzimy się jednak na ocenianie przywódców według temperatury ich słów. Polityk mówi ostrzej, więc wydaje się silniejszy. Przywołuje większą tragedię, więc jego wystąpienie brzmi poważniej. Warto odwrócić ten odruch i pytać, co po przemówieniu zmieni się w praktyce. Kto podejmie rozmowy, kto przygotuje propozycję, po czym poznamy postęp? Taki sprawdzian powinien obowiązywać każdy obóz polityczny.
Nawrocki ma prawo korzystać z historycznej wiedzy. Chciałbym, żeby pomagała mu ona stawiać wymagania współczesnej Polsce, także własnemu zapleczu politycznemu. Pamięć o rozbitym społeczeństwie powinna skłaniać do szukania porozumienia. Pamięć o opuszczonym państwie powinna wzmacniać troskę o sojusze. W przeciwnym razie historia pozostaje bezpiecznym tematem do przemawiania, bo jej bohaterowie nie przyjdą rozliczyć nas z wykonania obietnic.
Przyjdą za to następne pokolenia. Zapytają o szkoły, odporność państwa i decyzje podjęte wtedy, gdy jeszcze był czas. Chciałbym, żeby Polska mogła im pokazać coś więcej niż zbiór trafnych ostrzeżeń. Najbardziej gorzką powtórką z historii byłby kraj, którego przywódcy doskonale przewidzieli niebezpieczeństwo, lecz nie przygotowali obywateli na jego nadejście.
FELIETON POWSTAŁ NA PODSTAWIE TEGO MATERIAŁU: LINK TUTAJ
-
Alkoholowa Polska. Prezydenckie weto, krakowski eksperyment i miliardy, które tracimy na piciu
Prezydent widzi wyborców, a nie cierpienie obywateli. Czy państwo powinno zarabiać na alkoholu, czy raczej ograniczać straty, które jego spożywanie powoduje? Kraków dostarcza argumentów do ogólnopolskiej dyskusji, a decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu podwyżki akcyzy nadaje jej dodatkowy polityczny wymiar. Prezydent powiedział „nie” podwyżce akcyzy 18 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę…
-
Nie nasz, nie wasz. Polski. Czy czas na reset Trybunału Konstytucyjnego?
Trybunał, któremu musimy znowu zaufać Problem Polski nie polega dziś wyłącznie na tym, kto siedzi w fotelu prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Problem jest znacznie poważniejszy: część obywateli przestała wierzyć, że Trybunał stoi ponad polityczną wojną. A państwo, w którym konstytucyjny bezpiecznik sam staje się przedmiotem sporu, zaczyna mieć problem większy niż jakakolwiek partia. Najnowsza odsłona konfliktu…
-
Trzaskowski spokojny, referendum w Warszawie odwołane.
Koniec stresu dla Warszawy. Trzaskowski może działać dalej. Warszawa nie pójdzie do referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Inicjatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej zebrali około 111 tysięcy podpisów. Potrzebowali około 132 tysięcy. Zabrakło mniej więcej 21 tysięcy. I właśnie w tym miejscu można mówić o demokracji — choć zapewne każda ze stron rozumie…
-
Nawrocki w ONZ walczy o reparacje zamiast o pokój.
Te same tezy kolejny rok z rzędu. Po przemówieniu polskiego prezydenta w ONZ chciałbym wiedzieć, co Polska zamierza zrobić, żeby nasze dzieci za dziesięć lat żyły bezpieczniej. Jaką inicjatywę proponujemy światu i kogo potrafimy do niej przekonać. Pamięć o dawnych krzywdach nadaje tym pytaniom ciężar. Sama jednak nie przynosi odpowiedzi. Karol Nawrocki rozpoczął wystąpienie 23…
-
Polska ma jeden z największych RZĄDÓW w całym G20.
Polska na dorobku, rząd na bogato W Polsce obywatel powinien być oszczędny, przedsiębiorca wydajny, a pracownik elastyczny. Władza najwyraźniej najbardziej ceni tę ostatnią cechę. Zwłaszcza kiedy trzeba elastycznie zmieścić przy rządowym stole jeszcze jedną osobę. Nie jesteśmy państwem wielkości Indii. Nie mamy tylu mieszkańców co Japonia, Niemcy, Francja czy Włochy. A jednak pod względem liczby…
-
Trump i jego USA niczym Kaczyński, tuż przed wyborami chce zmienić okręgi wyborcze!!!
Kiedy władza zaczyna poprawiać zasady wyborów. Wtedy w USA Trump ma problemy! W demokracji można zmieniać podatki, ministrów, programy społeczne, granice administracyjne, a nawet konstytucję, jeśli ma się do tego odpowiednią większość. Jest jednak jedna dziedzina, przy której każdej władzy powinna zapalać się czerwona lampka: reguły wyborów. Czyżby USA za czasów Trumpa całkowicie chciało się…











