Trump walczy z Iranem. Rachunek może zapłacić Europa.
Donald Trump może prowadzić wojnę z Iranem tysiące kilometrów od Warszawy, Berlina czy Paryża. Problem w tym, że współczesne konflikty nie respektują geografii. Pociski spadają na Bliskim Wschodzie, ale ich polityczne, militarne i gospodarcze odłamki mogą bardzo szybko dolecieć do Europy. Czy USA zrywając pokój z Iranem, aby na pewno wie co Iran może zrobić w odwecie?
I właśnie dlatego najważniejszym pytaniem nie jest dziś wyłącznie to, czy Stany Zjednoczone są w stanie wygrać starcie z Iranem. Pytanie brzmi: co stanie się z bezpieczeństwem Europy, jeżeli Amerykanie ugrzęzną w tej wojnie na miesiące albo lata?
Pierwsze ostrzeżenie płynie z samego Pentagonu.
Według ujawnionych informacji dowódcy amerykańskich wojsk lądowych, marynarki i sił powietrznych oraz generałowie odpowiedzialni za działania USA w Europie i Azji ostrzegają, że przedłużająca się operacja przeciwko Iranowi pochłania ludzi, okręty, samoloty i amunicję potrzebne również w innych częściach świata.
To nie jest spór akademicki.
To pytanie o to, ile amerykańskiej siły militarnej zostanie dla Europy.


Najgroźniejszy scenariusz siedzi na Kremlu
Rosja nie musi angażować się po stronie Iranu, aby skorzystać na wojnie Trumpa. Tylko czy USA musi nadal atakować Iran, aby rosja odpuściła Urainie?
Wystarczy, że Stany Zjednoczone będą zmuszone przesuwać kolejne niszczyciele, systemy obrony przeciwlotniczej, samoloty i zapasy rakiet na Bliski Wschód.
Każda bateria Patriot potrzebna do ochrony amerykańskich baz przed irańskimi pociskami jest baterią, której nie można w tym samym czasie wykorzystać gdzie indziej.
A sytuacja zaczyna być poważna.
Amerykańscy i natowscy urzędnicy alarmują, że zapasy części pocisków przechwytujących Patriot w Europie znalazły się na poziomie określanym jako krytyczny. Wojna z Iranem tylko pogłębia ten problem.
Dla Polski, krajów bałtyckich czy Rumunii nie jest to abstrakcyjna kwestia logistyczna. To jeden z fundamentów odstraszania Rosji.
Największym prezentem, jaki Waszyngton mógłby dziś zrobić Moskwie, nie byłoby więc wycofanie się z NATO.
Wystarczyłoby, aby Ameryka pozostała w NATO formalnie, ale jej najważniejsze zasoby były zajęte gdzie indziej.
Kreml dokładnie obserwuje takie momenty.
Państwa rewizjonistyczne nie muszą czekać na całkowitą słabość przeciwnika. Często wystarcza im moment rozproszenia.
CHYBA ŻE USA CELOWO OSŁABIA SWOJE ZDOLNOŚCI, TYLKO PO CO?
Europa może dostać kolejny rachunek za energię
Drugim frontem tej wojny jest Cieśnina Ormuz.
To jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Każde poważne ograniczenie ruchu tankowców oznacza presję na ceny ropy i gazu.
Europa przekonała się już po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, jak szybko kryzys energetyczny potrafi zamienić się w kryzys gospodarczy, społeczny i polityczny.
Komisja Europejska przeanalizowała scenariusz, w którym zakłócenia w rejonie Zatoki Perskiej utrzymują się przez dłuższy czas. W takim wariancie cena ropy mogłaby sięgnąć około 180 dolarów za baryłkę, a europejskiego gazu około 80 euro za MWh.
NATO również nie zachowuje się dziś jak sojusz pogodzony z rosyjską przewagą. Na szczycie w Ankarze państwa Sojuszu zadeklarowały 70 mld euro pomocy wojskowej, wyposażenia i szkoleń dla Ukrainy na 2026 r., zapowiadając utrzymanie co najmniej porównywalnego poziomu także w 2027 r.
Nie oznacza to, że taki scenariusz musi się wydarzyć.
Oznacza jednak, że instytucje europejskie traktują go na tyle poważnie, by przygotowywać dla niego modele gospodarcze.
Droższa ropa to droższy transport.
Droższy transport to droższa żywność.
Droższy gaz to wyższe koszty przemysłu.
A wyższe ceny energii oznaczają kolejną presję inflacyjną dokładnie w momencie, kiedy europejskie gospodarki potrzebują pieniędzy na gigantyczne inwestycje w obronność.
W ten sposób wojna w Iranie może uderzyć w Europę podwójnie: zmusić ją do większych wydatków wojskowych, a jednocześnie ograniczyć gospodarcze możliwości ich finansowania.
IRAN ODPOWIADA OGNIEM, CZYŻBY TO BYŁO NA RĘKĘ ROSJI?
Trump może zmusić Europę do szybszego usamodzielnienia się
Jest też problem bardziej fundamentalny.
Od zakończenia II wojny światowej bezpieczeństwo Europy opierało się na założeniu, że w sytuacji największego zagrożenia za europejskimi armiami stoi potencjał Stanów Zjednoczonych.
Ale potencjał nawet największego mocarstwa nie jest nieskończony.
Amerykanie muszą równocześnie patrzeć na Chiny, Koreę Północną, Rosję, Bliski Wschód i własne terytorium.
Pentagon już naciska na europejskich sojuszników, aby przejmowali większą odpowiedzialność za obronę własnego kontynentu.
Jeżeli wojna z Iranem będzie trwała, ten proces może gwałtownie przyspieszyć.
Dla Europy oznacza to brutalne przebudzenie.
Nie za pięć czy dziesięć lat.
Teraz.
Europa będzie potrzebowała więcej własnych systemów przeciwlotniczych, więcej amunicji, więcej rakiet dalekiego zasięgu, większej produkcji zbrojeniowej i przede wszystkim zdolności do prowadzenia dużej operacji wojskowej bez założenia, że Amerykanie zawsze dostarczą brakujące elementy.
Dla Polski to szczególnie ważne.
Możemy kupować amerykańskie uzbrojenie za dziesiątki miliardów dolarów, ale zakup systemu nie oznacza jeszcze strategicznej niezależności. Potrzebne są również zapasy amunicji, części zamienne, produkcja, logistyka i możliwość długotrwałego prowadzenia walki.
Wojna z Iranem pokazuje, jak szybko globalne zapasy nowoczesnych pocisków mogą zacząć topnieć.
Jest jeszcze ryzyko, o którym mówi się ciszej
Jeżeli konflikt zacznie się rozszerzać, Europa może przestać być wyłącznie obserwatorem.
Na jej terytorium znajdują się amerykańskie bazy, centra logistyczne i instalacje wojskowe.
Iran nie musi nawet przeprowadzać klasycznego ataku rakietowego na europejskie miasta, aby zwiększyć presję.
W grę wchodzą cyberataki, operacje sabotażowe, ataki na infrastrukturę energetyczną, transportową czy telekomunikacyjną oraz działania prowadzone przez pośredników.
Im dłużej trwa wojna, tym większa liczba potencjalnych punktów zapalnych.
Do tego dochodzi presja migracyjna i polityczna. Destabilizacja kolejnego dużego państwa Bliskiego Wschodu mogłaby uruchomić następne fale uchodźców i jeszcze bardziej spolaryzować europejską debatę publiczną.
Historia ostatnich dwóch dekad powinna nauczyć Europę jednego: wojny na Bliskim Wschodzie bardzo rzadko pozostają wyłącznie problemem Bliskiego Wschodu.
Czy aby na pewno Iran był największym problemem świata?
Największym ryzykiem dla Europy nie jest dziś to, że irańska armia ruszy na Zachód.
Największym ryzykiem jest strategiczne rozproszenie Stanów Zjednoczonych.
Ameryka może być najpotężniejszym państwem świata, ale nawet ona nie posiada nieograniczonej liczby niszczycieli, rakiet Patriot, samolotów, pilotów i żołnierzy.
Jeżeli Trump zdecyduje, że Iran wymaga kolejnych miesięcy lub lat wojny, Europa będzie musiała zadać sobie pytanie, którego przez dekady starała się unikać:
czy potrafimy obronić własny kontynent, jeśli uwaga Ameryki będzie skierowana gdzie indziej?
Dla Polski odpowiedź na to pytanie ma znaczenie egzystencjalne.
Bo patrząc z Warszawy, największym beneficjentem długiej wojny amerykańsko-irańskiej może ostatecznie okazać się nie Teheran.
Może nim być Moskwa.
I właśnie dlatego każdy kolejny miesiąc wojny Trumpa z Iranem powinien być w europejskich stolicach traktowany nie jak odległy konflikt na Bliskim Wschodzie, lecz jak kolejny test bezpieczeństwa Europy.
FELIETON POWSTAŁ NA PODSTAWIE TEGO MATERIAŁU: LINK TUTAJ
-
Alkoholowa Polska. Prezydenckie weto, krakowski eksperyment i miliardy, które tracimy na piciu
Prezydent widzi wyborców, a nie cierpienie obywateli. Czy państwo powinno zarabiać na alkoholu, czy raczej ograniczać straty, które jego spożywanie powoduje? Kraków dostarcza argumentów do ogólnopolskiej dyskusji, a decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu podwyżki akcyzy nadaje jej dodatkowy polityczny wymiar. Prezydent powiedział „nie” podwyżce akcyzy 18 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę…
-
Nie nasz, nie wasz. Polski. Czy czas na reset Trybunału Konstytucyjnego?
Trybunał, któremu musimy znowu zaufać Problem Polski nie polega dziś wyłącznie na tym, kto siedzi w fotelu prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Problem jest znacznie poważniejszy: część obywateli przestała wierzyć, że Trybunał stoi ponad polityczną wojną. A państwo, w którym konstytucyjny bezpiecznik sam staje się przedmiotem sporu, zaczyna mieć problem większy niż jakakolwiek partia. Najnowsza odsłona konfliktu…
-
Trzaskowski spokojny, referendum w Warszawie odwołane.
Koniec stresu dla Warszawy. Trzaskowski może działać dalej. Warszawa nie pójdzie do referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Inicjatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej zebrali około 111 tysięcy podpisów. Potrzebowali około 132 tysięcy. Zabrakło mniej więcej 21 tysięcy. I właśnie w tym miejscu można mówić o demokracji — choć zapewne każda ze stron rozumie…
-
Nawrocki w ONZ walczy o reparacje zamiast o pokój.
Te same tezy kolejny rok z rzędu. Po przemówieniu polskiego prezydenta w ONZ chciałbym wiedzieć, co Polska zamierza zrobić, żeby nasze dzieci za dziesięć lat żyły bezpieczniej. Jaką inicjatywę proponujemy światu i kogo potrafimy do niej przekonać. Pamięć o dawnych krzywdach nadaje tym pytaniom ciężar. Sama jednak nie przynosi odpowiedzi. Karol Nawrocki rozpoczął wystąpienie 23…
-
Polska ma jeden z największych RZĄDÓW w całym G20.
Polska na dorobku, rząd na bogato W Polsce obywatel powinien być oszczędny, przedsiębiorca wydajny, a pracownik elastyczny. Władza najwyraźniej najbardziej ceni tę ostatnią cechę. Zwłaszcza kiedy trzeba elastycznie zmieścić przy rządowym stole jeszcze jedną osobę. Nie jesteśmy państwem wielkości Indii. Nie mamy tylu mieszkańców co Japonia, Niemcy, Francja czy Włochy. A jednak pod względem liczby…
-
Trump i jego USA niczym Kaczyński, tuż przed wyborami chce zmienić okręgi wyborcze!!!
Kiedy władza zaczyna poprawiać zasady wyborów. Wtedy w USA Trump ma problemy! W demokracji można zmieniać podatki, ministrów, programy społeczne, granice administracyjne, a nawet konstytucję, jeśli ma się do tego odpowiednią większość. Jest jednak jedna dziedzina, przy której każdej władzy powinna zapalać się czerwona lampka: reguły wyborów. Czyżby USA za czasów Trumpa całkowicie chciało się…












[…] USA ponownie zrywa pokój z Iranem. Iran odpowiada … […]